Rząd Armenii o proeuropejskim kursie wygrywa wybory mimo presji ze strony Rosji

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Kathryn Armstrong
- Autor, Rayhan Demytrie
- Stanowisko, Korespondent ds. Kaukazu
- Relacja z, Yerevan
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Partia premiera Armenii, Nikola Paszyniana, wygrała kluczowe wybory, uznawane za rozstrzygające o tym, czy kraj będzie nadal zbliżał się do Zachodu.
Centrowa partia Paszyniana, Kontrakt Obywatelski, zdobyła 49,8% głosów, natomiast Sojusz Silna Armenia zajął drugie miejsce z wynikiem 23,2%. Na trzecim miejscu znalazł się Sojusz Armenia z poparciem 9,9%.
Niedzielne głosowanie było pierwszymi wyborami powszechnymi od czasu, gdy Armenia — niewielkie państwo na Kaukazie Południowym liczące około trzech milionów mieszkańców — poniosła druzgocącą klęskę militarną z Azerbejdżanem w 2023 roku.
Wybory były postrzegane jako test dla działań premiera zmierzających do pogłębienia relacji z Zachodem, przy jednoczesnym narastającym nacisku gospodarczym ze strony Rosji, największego partnera handlowego Armenii i jej tradycyjnego sojusznika.
Paszynian, który sprawuje władzę od 2018 roku, ogłosił w poniedziałek zwycięstwo po tym, jak wstępne wyniki pokazały, że jego partia zdobyła ponad 50% głosów.
"Naród Armenii zagłosował za pokojem, dobrobytem regionu i współpracą," powiedział.
Wybory przyciągnęły znaczną uwagę międzynarodową. W poniedziałek Polska, Francja i Unia Europejska znalazły się wśród europejskich państw, które pogratulowały Paszynianowi, chwaląc zacieśnianie więzi Armenii z Zachodem.
Premier Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych: "Nikol Paszynian zwycięża. Armenia wybrała kontynuację i potwierdziła swój proeuropejski kurs. To ważny sygnał, że przyszłość regionu wciąż się kształtuje".
Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Maria Zacharowa, cytowana przez agencję Tass, oświadczyła, że na partie opozycyjne wywierano „bezprecedensową presję" i zarzuciła „ingerencję" ze strony Zachodu.
Zacharowa dodała także, że wybory pokazały, iż społeczeństwo Armenii jest „skrajnie spolaryzowane".
Według sondaży, sukces Kontraktu Obywatelskiego nastąpił mimo spadku poparcia dla Paszyniana w kraju – z 54% w 2021 roku do około 30% obecnie.
W wyborach wzięło udział łącznie 19 partii i sojuszy, jednak niewiele z nich zdobyło wystarczające poparcie, by uzyskać miejsca w Zgromadzeniu Narodowym. Frekwencja wyniosła 59%, poinformowała komisja wyborcza.
Konserwatywna partia Kwitnąca Armenia, kierowana przez biznesmena Gagika Carukjana, zajęła czwarte miejsce z wynikiem 4% głosów.
Ona, podobnie jak Sojusz Silna Armenia – kierowany przez rosyjsko‑armeńskiego miliardera Samwela Karapetiana – oraz Sojusz Armenia – prowadzony przez byłego prezydenta Roberta Koczariana – mają orientację prorosyjską.
"Będziemy kontynuować kurs zbliżenia z Zachodem, ale jednocześnie utrzymamy nasze uczestnictwo i członkostwo w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej," powiedział również Paszynian w poniedziałek.
Pod koniec maja prezydent Rosji wezwał Armenię do jak najszybszego przeprowadzenia referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej lub pozostania w kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU), unii celnej, z której Armenia czerpie korzyści.
W ubiegłym miesiącu prezydent Rosji Władimir Putin wyliczył korzyści gospodarcze, które Armenia mogłaby utracić w przypadku zacieśniania relacji z Zachodem – zwracając uwagę, że „kryzys na Ukrainie rozpoczął się od dążeń do przystąpienia do UE".
Rosja dostarcza Armenii gaz po cenie 177,50 dolara (ok. 652 złotych) za 1000 metrów sześciennych, podczas gdy ceny na rynku europejskim – jak podkreślił Putin w rozmowie z Paszynianem w kwietniu – przekraczają 600 dolarów (ok. 2,198 złotych) .
W ciągu dwóch tygodni poprzedzających wybory Moskwa zakazała eksportu z Armenii kwiatów, wody mineralnej, brandy, świeżych warzyw i owoców.
Działania Paszyniana zmierzające do uniezależnienia kraju od Moskwy obejmują uchwalenie ustawy rozpoczynającej proces przystąpienia do UE oraz przyspieszenie procesu pokojowego z sąsiednim Azerbejdżanem poprzez porozumienie wynegocjowane przy udziale USA. To ostatnie przyniosło mu poparcie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.
W tym roku w stolicy kraju, Erywaniu, gościł również duży szczyt przywódców UE oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Jednak mimo rozwijania przez Paszyniana dobrych relacji z europejskimi liderami, Armenia nie ma jeszcze nawet statusu kraju kandydującego do UE, a członkostwo w Unii pozostaje odległą perspektywą.
Spadek jego popularności wynika głównie z konfliktu o Górski Karabach – górski region w granicach Azerbejdżanu, zamieszkany przez około 100 tysięcy Ormian etnicznych, który Azerbejdżan przejął siłą w 2023 roku.
Krytycy Paszyniana nie wybaczyli mu ustępstw na rzecz pokoju z Azerbejdżanem, takich jak odmowa prowadzenia kampanii na rzecz uwolnienia byłych przywódców Górskiego Karabachu przetrzymywanych w więzieniu w sąsiednim kraju.
Porozumienie pokojowe z Azerbejdżanem pozostaje również głęboko podzielające opinię publiczną – z jednego z ostatnich sondaży wynika, że 44% społeczeństwa je popiera, a 41% jest mu przeciwna.

W stolicy Armenii, Erywaniu, wyniki wyborów nie wywołały większego poruszenia i ludzie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami jak zwykle.
Lala, 70‑letnia ogrodniczka opiekująca się różami na centralnym placu Republiki, powiedziała BBC, że głosowała na Paszyniana.
"Jestem podekscytowana. To on prowadzi nas ku pokojowi, podniósł emerytury i mamy bezpłatną opiekę zdrowotną. Widzimy, co robi," nie głosujemy na niego w ciemno.
Gohar, lat 40, powiedziała, że jest sceptyczna wobec możliwej przyszłości Armenii w UE.
"Nie mam żadnych dowodów na to, że Unia Europejska czeka na Armenię. Wiemy, że Gruzja czeka od dawna, Turcja czeka od dawna".
Zapytana o politykę pokojową Paszyniana, odpowiedziała:
"Tak, oczywiście, w Górskim Karabachu też jest teraz pokój, ale nie ma tam już Ormian. Nie chcę, żeby to samo stało się tutaj".

Dla 25‑letniego Arszaka najważniejszą kwestią w tych wyborach są osoby przesiedlone z Górskiego Karabachu.
"To ich prawo żyć w pokoju tak jak my" – powiedział, dodając: "Zanim zaczniemy rozmawiać o naszych relacjach zewnętrznych z UE czy Rosją, powinniśmy najpierw skupić się na kwestii przesiedlonych Ormian z Górskiego Karabachu."
Anahit i Kimma, obie w wieku 16 lat, są jeszcze zbyt młode, by głosować, ale – jak mówią – ich poglądy ukształtowały się pod wpływem opinii członków rodziny.
Anahit jest studentką uczelni medycznej i powiedziała, że ma nadzieję, iż rząd obniży koszty edukacji.
Kimma natomiast stwierdziła: – Nie uważałam, że którykolwiek z kandydatów był dobry, ale teraz, gdy Paszynian został wybrany, mam nadzieję, że będzie lepszy niż wcześniej.











